środa, 22 lipca 2015

nowości i wakacyjne obowiązki


Cześć, jak obiecałam tak jestem :) Zdjęcie powyżej tak samo leniwe jak ja właśnie w tej chwili i w sumie w każdej innej, bo u mnie raczej się to nie zmienia. 
W dzisiejszym poście moi drodzy czytelnicy dowiecie się co kupiłam ostatnio (nie zamieszczam wszystkich zdjęć, bo nie zrobiłam prania a wszystko od razu trzeba przecież założyć :D), super plażowo - opalaniowo - wakacyjno - wyjazdowe (słowotwórstwo level hard xD) triki, no i coś tam coś tam o wakacyjnych obowiązkach a w sumie takim jednym najważniejszym, bo po co sobie życie psuć nadmiarem. Jedziemy!

Krok pierwszy - ZAKUPOHOLIZM ODCHUDZA, bo potem nie ma pieniędzy na jedzenie... a więc krótko o tym na co Justyna wydała pieniążki i o rozważaniach na temat dlaczego, boże dlaczego aż tyle było tych przyjemności...
Znacie to pytanie, które pojawia się codziennie rano w głowie w zasadzie każdej dziewczyny/kobiety? "W co ja się ubiorę?" ... i po raz kolejny przeglądamy zawartość czterodrzwiowej, po brzegi wypełnionej szafy. Po czym sam nasuwa się wniosek... "Nie mam się w co ubrać!" Ja znam to doskonale, dlategooooo żeby ten problem nie miał miejsca kupiłam kilka drobiazgów.. tylko kilka. Przy każdej rzeczy tłumaczyłam sobie dlaczego jest mi niezbędna - jestem w tym całkiem niezła, potrafię wytłumaczyć dlaczego w środku lata, nie wybierając się na żadne wesele kupiłam suknię, dosłownie suknię wieczorową z ASOS. 


Nie był to niestety jedyny przypadek, sukienka ma towarzystwo skórzanej kurtki z Reserved, trzech koronkowych staników, bluzy w koty, pudrowych żeglarskich mokasynów i kwiatowych butów z korkowym obcasem z H&M, szala i perfum z Zary, dwóch długich sukienek idealnych na plażę z ONLY, spodni z Pull&Bear, spódnicy z Stradivarius, no i może na tym poprzestanę bo to chyba i tak wystarczy. Wspomnę tylko o ubraniach sportowych, które mają zachęcać mnie do aktywności fizycznej... prawie się udało - kupiłam karnet na zajęcia z body shape. Nasłuchałam się o prowadzącej, że jest niczym druga Ewa Chodakowska. Boże... ale może o tym za chwilę. Teraz wrócę do moich kroków w poście bo się zaraz rozgadam, pogubię i stracę wątek a to nie o to tu chodzi. O czym ja to... A!

Krok drugi - WAKACYJNY PORADNIK CIOCI DOBREJ RADY, ilustrowany!


Drogie dzieci, na samym początku odrobina wyjaśnienia. Postanowiłam podjąć właśnie taki a nie inny temat w ramach tego posta z bardzo prostego powodu - jestem mistrzem przemyślanego pakowania, a teraz mamy sezon pakowania się właśnie, ale zrobię tylko taki mały procencik, dajmy na to takie 15% tego co macie ze sobą zabrać, bo jak już wiecie jestem leniwa.
Wszystko o czym napiszę w szalonym poradniku szalonego podróżnika widnieje na powyższym zdjęciu. Żeby nie było problemu, jako urodzony fotograf zrobiłam także pojedyncze zdjęcia każdej z rzeczy. Zszokowani ilością pracy włożonej w tego posta? Ja też xD


 Na pierwszy ogień idzie bikini, znane i lubiane, zarówno przez panie jak i panów. Wyjazd nad morze czy to nasze POLSKIE czy w wersji luxury gdzieś tam #zagranico, jest po prostu nierealny!!! Dlatego ja zaopatrzyłam się tylko w jakieś tam sześć różnych kostiumów i teraz w zależności od humoru, raz kwiatuszki raz falbanki a czasem nawet kropeczki. Od przybytku głowa nie boli, a nigdy nie wiadomo trafi się jakiś wyjazd z milionerem na jacht gdzieś w okolicach Karaibów.  Dla ciekawskich staniczek po lewej - H&M, natomiast po prawej Stradivarius.


Mam nadzieję, że moje fancy muszelki się wam podobają, ale nie tylko one są na tym zdjęciu. Perfumy DKNY be delicious fresh blossom oraz mgiełka zapachowa do ciała marki Body Shop o zapachu mango to moje absolutne numery jeden wśród wakacyjnych zapachów. Jestem z tego typu kobiet, które co sezon zmieniają zapach tylko dlatego, że zima pachnie inaczej niż lato, a jesień inaczej niż wiosna a ja muszę się dopasować. Tak więc odpowiednio dobrany zapach (pamiętajcie, że to taki którego nie czujecie na sobie) nie dość, że będzie potrzebny jako przyjemne odświeżenie w podróży to jeszcze może zwabić wam jakiegoś przystojnego samca, kto wie....



Mimo, że mam 178 cm wzrostu nie wyobrażam sobie życia bez obcasów. Te powyżej (z H&M) to właśnie mój najnowszy nabytek, piękne prawda? Pieniądze wydane na piękne buty nigdy nie są pieniędzmi straconymi. Na wyjazd warto zabrać takie, które dobrze będą wyglądały w każdej sytuacji - plaża, spacer po molo, wyjście wieczorem, randka, itp, itd. 


A teraz chwilę o kosmetykach, które oczywiście po za perfumami wymienionymi wyżej i całą masą innych, które zabieram zawsze ze sobą są dla mnie super ultra ważne podczas wyjazdów. Balsam do ciała wspomagający brązową opaleniznę - bez tego nie zaczynam wakacji. Moja skóra pozwala mi na wiele jeżeli chodzi o maltretowanie jej słońcem więc wyciskam z opalania jak najwięcej. Jeżeli wy nie macie tego szczęścia, pamiętajcie o kremie z filtrem. Balsam na tym zdjęciu był sprawą oczywistą, a szminka i lakier do paznokci? Otóż tutaj pojawia się mój długo wyczekiwany trik wakacyjny. Może niektórzy z was doświadczyli, że podczas długiego przesiadywania na słońcu na paznokciach i ustach pojawiają się przebarwienia bądź skóra czy płytka znacznie się wysuszają. Otóż dzieje się to na skutek promieniowania UV i można temu w bardzo prosty sposób zapobiec. Paznokcie malujemy kolorowym (byle nie bardzo ciemnym) lakierem a usta czerwoną lub bordową szminką, gwarantuje wam że po za świetnym wyglądem zyskacie także zdrowe usta i paznokcie mimo opalania.


No i na koniec mojego wspaniałego poradnika takie oto sympatyczne zdjęcie okularów przeciwsłonecznych w towarzystwie muszelek. Nie może ich zabraknąć - dlaczego? Chronią nasze oczy przed promieniami UV a naszą twarz przed zmarszczkami, o!

Krok trzeci - WAKACYJNY OBOWIĄZEK, mianowicie - mniej jedz, więcej się ruszaj!
Hehehe, nie spełniam swoich obowiązków... 
Ale próbowałam przynajmniej z ruchem. Zapisałam się na zajęcia z body shape jak już wcześniej pisałam i co się okazało moi drodzy, poszłam raz i więcej nie pójdę. Pani prowadząca tak mnie zniechęciła i odmotywowała, że zamiast skorzystać zajęć skorzystałam z sauny, która jest w cenie karnetu, po czym poszłam zwrócić karnet, bo pierwsze zajęcia  są próbne i darmowe.
Także chyba sobie nie schudnę w te wakacje :(


Mam nadzieję, że dzisiejszy post był tak bardzo super, że będziecie zaraz po przeczytaniu czekaż na następny :)

Muzyka?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz