Dzisiaj będę tylko pisać.
W życiu każdego z nas przychodzi taka chwila.. Poznajemy pewną osobę, która wydaje się nam wyjątkowa. Może nie od razu, ale zaczyna być kimś specjalnym. Daje ci troskę, ciepło.. Po pewnym czasie zakochujesz się i jesteś gotowy oddać tej osobie każdą najmniejszą cząsteczkę siebie, żeby tylko poczuła jak bardzo jest wyjątkowa. Starasz się żeby nigdy jej niczego nie zabrakło. Dajesz jej siebie, ale też dajesz jej swoich przyjaciół, bo skoro są twoimi przyjaciółmi, twoją rodziną to przecież jego też pokochają...
Jednak nie chciałam by robili to dosłownie..
Tak to już w życiu jest, że nigdy do końca nie poznasz zamiarów drugiego człowieka. Od wczoraj wiem, że warto ufać tylko sobie, bo nawet najbliższe osoby potrafią zranić z zimną krwią.
Nie czuję się zraniona, naprawdę.
Czuję się tak jakby przejechał po mnie czołg, a oni jak oficerowie wysiadają z tego czołgu i zaczynają kopać mnie ponaglając żebym wstała, mimo, że przed chwilą złamali mi kręgosłup..
To co jest najgorsze mogłoby się wydawać jest najbardziej banalne.
Nie usłyszałam nawet przepraszam.
Nie lubię dramatyzować, nie lubię przesadzać , nie lubię się nad sobą użalać , ale nie lubię też chamstwa, bezczelności, fałszywości i kłamstwa.
Pamiętajcie, jeżeli ktokolwiek kiedyś wam powie, że was kocha najpierw mu nie wierzcie..
środa, 22 maja 2013
niedziela, 19 maja 2013
Hell Yeah
Długo zajęło mi zebranie się do kolejnego posta. Tak jak obiecałam dzisiaj zdjęcia z MAJÓWKI , a w następnym poście efekty mojej współpracy z cudowną Wiolettą Obręczarek. ( http://wiolettaobreczarek.blogspot.com/ )
Hel to mój raj na ziemi. Powiecie , że jestem dziwna , ale tak jest. Możecie mi zaproponować cokolwiek Indie , Hiszpanie , Włochy , Paryż... Nie no dobra Paryż akurat jest miejscem którego bym nie odpuściła , ale te wszystkie poprzednie chociaż są niesamowite nigdy nie wygrają z przyczepą na Helu, nigdy, nigdy , nigdy!
Polskie morze jest najpiękniejsze na świecie i ono chyba odwzajemnia moją miłość, bo wystarczy , że się nad nim zjawiam i pogoda jest po prostu przepiękna. Tak było też i tym razem. Straszyli burzami, deszczem, zimnym wiatrem, ale my wytrwali podróżnicy wsiedliśmy w pociąg i czym dalej na północ tym bardziej nie wierzyliśmy własnym oczom - świeciło słońce! W pociągu robiło się gorąco i duszno a my nie mogliśmy uwierzyć w nasze szczęście. Podczas tego wyjazdu udało nam się nawet opalić i moczyć nogi w zatoce.
No więc skoro słonko świeci, ciepło jest to czemu nie mielibyśmy zrobić grilla? Ale jak już grill na Helu to z pełną klasą na plaży oczywiście. Tak więc macie zdjęcie naszego cudownego stołu z porcelanową zastawą przywiezioną od samego mistrza Ikea.
Zdjęcie " Z wózkiem przez świat". Na Helu byliśmy oczywiście całą rodzinną ekipą więc nie mogło zabraknąć przesłodkiej Hani- siostrzyczki Jędrzeja, która nie przejmowała się niczym i słodko spała kiedy my próbowaliśmy tachać jej wózek przez dzikie piaski bałtyckich plaż.
Najsłodsze dziecko świata, robi dzikie burdy jak nikt inny.
Z Jędrkiem stwierdziliśmy, ze czas na Helu poświęcimy na bieganie, rowery i inne sportowe okropności... Niestety, albo na szczęście ograniczyliśmy się do tylko jednego wyjścia na rowery, które i tak skończyło się kupieniem dwóch opakowań ciastek w najbliższym sklepie :D
A skoro odechciało się nam sportowych wyczynów resztę czasu spędziliśmy na spacerach, jedzeniu, robieniu zdjęć, jedzeniu, spaniu i jedzeniu .
To już wszystko jeżeli chodzi o majówkę, a teraz zapraszam was do obejrzenia następnego postu który już niebawem. Obiecuję warto czekać i warto zobaczyć, bo Wiola z którą ta sesja powstała jest niesamowicie zdolną kobietką :)
Możecie także śledzić mnie na instagramie @hellowildheart
<3 <3 <3
piątek, 10 maja 2013
turlam się zawodowo...
...po Łazienkach Królewskich.
Z moim ukochanym i jedynym Jędrzejem , który tym razem wcielił się także w rolę fotografa postanowiliśmy wykorzystać jakoś nasz wolny czas związany z maturami oczywiście.
Pierwszy dzień spędziliśmy na bogato, jak widać na załączonym obrazku...
także tym sposobem wydaliśmy dużo pieniędzy i na resztę wolnego czasu trzeba było wymyślić coś taniego i kreatywnego.
Dokładnie dlatego drugiego dnia poszliśmy na zakupy.. :]
Wieczorem trening, a już następnego i ostatniego dnia "przerwy maturalnej"...
... zaciągnęłam Jędrzeja na spacer :)
Hehe :P
Oczywiście prawda jest taka , że to dzielny Jędrzej zaciągnął mnie, mimo moich oporów i słynnego lenistwa..
Przy okazji tej "wyprawy" powstało kilka zdjęć które zamieszczam poniżej :)
/bluzka-Diverse/kamizelka-ma sto lat więc nie ważne/szorty-h&m/buty-znajdziecie wszędzie/
Już niedługo post ze zdjęciami z majówki :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










