Wakacje, wakacje i po wakacjach. Minęły tak szybko, że nawet ich nie poczułam. Można je określić jednym hasłem - praca. Jednak biorąc pod uwagę charakter tej pracy sierpniowej no i wrzesień, który mamy właśnie teraz, muszę przyznać, że trochę wakacyjności w wakacjach się znalazło. Podzielę się z wami tą wakacyjnością właśnie bo przecież niektórzy z was już za nią tęsknią siedząc w zimnych murach szkoły, beznadziejnej pracy, czy w jakimkolwiek innym miejscu z tej kategorii.
Mamy już 16 września, tak więc jakoś... miesiąc temu, dodać szesnaście dni, co daje nam 1 sierpnia, miałam urodziny. Dwudzieste! Spędziłam je pięknie - myślę, że to i zdjęcia pozwolą wam zrozumieć jak cudownie się czułam.
Kilka dni później byłam już w pracy. Nie takiej okropnej i nie takiej do której idąc kwestionujesz sens swojego życia, no i też nie takiej, która męczy i dręczy, żyć nie daje i koszmary powoduje. Taka praca marzenie troszeczkę. Zobaczcie sami.
Coś mi się wydaje, że byliśmy najlepszą obozową kadrą ever.
P.s. Obóz Szkoły Tańca Jaremi - Gdańsk, Sobieszewo.
Niestety każda przygoda się kiedyś kończy...aleeeee mając u boku takiego mężczyznę jak mój można bardzo szybko liczyć na następną. No i nie przeliczyłam się. Bardzo szybko bo w drodze z obozu tanecznego do domu podjęliśmy decyzję o wyjeździe do ... tu du dum dum... Szwecji! Teraz nastąpi niesamowita fotorelacja z wyjazdu z delikatnymi opisami do zdjęć. Enjoy!
Tak moi drodzy, do Sztokholmu jechaliśmy autostopem :)
Muzeum statku Vasa.
Beyond Retro - sklep vintage w którym spędziliśmy dosłownie za dużo czasu :) (mają też stronę internetową)
Jacy byliby z nas podróżnicy bez spania na dziko?
Pocieszę was - ja też już dzisiaj idę do pracy.

























