Czeeść <3 Tysiąc lat mnie tu nie było, a może nawet i dłużej. Pewnie już o mnie zapomnieliście i obrażeni poszukaliście innego równie głupiutkiego bloga- o co teraz nie trudno. Już wyjaśniam co się ze mną działo kiedy tutaj nic się nie działo :)
Ostatni miesiąc był dla mnie miesiącem zmian. Duuużych zmian. Właściwie można powiedzieć, że był czasem w którym jakoś zmobilizowałam się do działań. Po osiemnastych urodzinach postanowiłam sobie spełnić kilka marzeń które siedziały we mnie od dłuższego czasu, ale albo nie miałam wystarczająco dużo odwagi albo po prostu mi się nie chciało.
Przy czytaniu i oglądaniu tych małych-dużych zmian polecam słuchać Maroon 5, jakoś tak idealnie mi pasują <3
Zmiana nr.1!
Tatuaż:)
Był moim marzeniem od dłuższego czasu, ale strasznie nie lubię igieł i całego tego kłucia :( Umawiałam się i odwoływałam wizytę w salonie tatuażu, aż w końcu stwierdziłam teraz albo wcale. No i jest. Fearless. Nieustraszony. Wiem, że nie pokrywa się to zupełnie z moimi strachami, bo przecież boję się prawie wszystkiego. Tu jednak chodzi o to co w środku, o to , że mimo wszystko dałam radę . Co by się nie wydarzyło to wstaję i idę dalej. To jest nieustraszenie.
Zmiana nr.2
Koteczek!
Prosiłam, błagałam, stawałam na głowie, byłam dobrym dzieckiem :P ale rodzice byli nieugięci. Nie chcieli kota. Niestety postawiłam ich przed faktem dokonanym i rozpłynęli się jak masełko.
Kot a raczej kocica nazywa się Helena.. Miała być Tosia , ale tata uparł się , że to jego kot i chce żeby miał dostojniejsze imię jak Irena, Danuta czy Helena właśnie. Tak więc Helena mieszka ze mną i o piątej rano budzi mnie lizaniem mojego oka -.-
Zmiana nr.3
Robimy pa-pa zbędnym kilogramom!
Studniówka już niebawem a ja nie jestem zachwycona tą warstwą tłuszczyku który zakrywa moje naturalne piękno :) Tym samym powitałam piękne sportowe buty i pożegnałam już 6 kg z mojego starego, pulchnego ciałka. Dancehall 3 razy w tygodniu, dużo fitnessu i zdrowe jedzenie (oczywiście nie mniej jedzenia :P).
Przy okazji polecam wam squat challenge ( wstawiam w rozmiarze oryginalnym jakby któraś z was chciała spróbować )
* To zabawne jak bardzo można polubić wysiłek fizyczny i zdrowe jedzenie kiedy ma się z tego dobrą zabawę i efekt jest widoczny :)
Zmiana nr.4
Ja elegancka!
Kupiłam sukienkę na studniówkę zupełnie nie w swoim stylu, bo białą, elegancką, z dekoltem na wierzchu i jakimiś błyskotkami wokół szyi. Sama nie wiedziałam czy wyglądam jak pajac czy dobrze. Dopiero po jakimś czasie stwierdziłam - wow, wyglądam jak dziewczyna i to chyba bardzo dobrze. Tak więc sukienka jest tylko pozostało chudnąć <3
Tyle na dziś <3
Czas na codzienne ćwiczenia , a potem coś idealnego dla mnie czyli ciasto marchewkowe <3
instagram/twitter/snapchat: hellowildheart










Wszystko to lubię i uwielbiam, szczególnie sukienkę i kicię choć i tak kocham tą dużą Kicię <3.
OdpowiedzUsuń